Podsumowanie pierwszej tury testów F1

fot. Ferrari

Ponad 4000 okrążeń pokonanych przez cztery dni: około 20 tysięcy kilometrów – czyli mniej więcej tyle, ile jedenaście zespołów pokonuje łącznie podczas siedmiu wyścigów Grand Prix.

Oto podsumowanie zorganizowanej w tym tygodniu sesji testowej w Barcelonie: pierwszej z dwóch, które przygotowują stawkę Formuły 1 do pierwszej rundy mistrzostw świata, która odbędzie się za niecały miesiąc w Australii.

Testy w Barcelonie to doskonały sposób przygotowań do całych mistrzostw świata. Tor w Montmeló zapewnia większość technicznych wyzwań, które zespoły napotkają w trakcie sezonu: długa prosta wiodąca w dół, do dwóch zróżnicowanych sekcji z zakrętami o odmiennych charakterystykach – parę z nich jest bardzo szybkich – a ciągła zmiana poziomów nie daje samochodom i kierowcom szansy na odpoczynek.

Od strony opon Montmeló to jeden z trzech najbardziej wymagających torów, bo działają tu bardzo duże siły i obciążenia. Do tego dochodzi bardzo szorstka nawierzchnia, jeszcze bardziej zwiększająca stojące przed ogumieniem wyzwanie.

W tym tygodniu firma Pirelli przywiozła do Hiszpanii całą gamę opon Formuły 1, a VIP-em na torze była nowa ultramiękka mieszanka, oznaczona fioletowym kolorem. Te opony zaliczyły swój oficjalny debiut w sezonie 2016, a po raz pierwszy (jeszcze bez oznaczeń) pojawiły się w grudniu zeszłego roku, podczas testów w Abu Zabi. Nowe „fioletowe” ogumienie odegrało swoją rolę: Ferrari oraz Red Bull skorzystały z tych opon drugiego i czwartego dnia testów, a Ferrari w obu przypadkach uzyskało najlepszy czas dnia (Vettel we wtorek i Raikkonen w czwartek).

W pierwszych komentarzach na temat nowych ultramiękkich opon kierowcy wymieniali przede wszystkim odczucie bardzo dużej przyczepności oraz dłuższą wytrzymałość niż pierwotnie zakładano. Ostateczny werdykt na temat „fioletowej” mieszanki jeszcze nie zapadł, bo niewielu zawodników ją sprawdziło, a warunki atmosferyczne znacznie się różniły od tych, które panować będą w czasie rozgrywanych latem wyścigów. Hiszpański tor nie jest także idealny dla ultramiękkiej mieszanki, którą opracowano z myślą o obiektach, na których obciążenia są średnie lub niskie. Montmeló ma zbyt agresywną charakterystykę dla tak miękkiej mieszanki.

Testy w Barcelonie nie tylko posłużyły pierwszemu sprawdzeniu nowej mieszanki, ale także przyniosły pozytywne rezultaty dla Pirelli. Nie pojawił się żaden większy problem i prawie wszyscy kierowcy oraz zespoły byli w stanie wykonać długie przejazdy planowane na wyścig, co często kończy się drobnymi kłopotami mechanicznymi. Drugiego dnia Mercedes zaplanował pokonanie co najmniej 800 kilometrów i Nico Rosberg przejechał dokładnie taki dystans, mimo że kilka minut przed końcem sesji przerwano pracę z powodu zatrzymanego na torze samochodu.

Poza lekkim ziarnieniem na pierwszych porannych okrążeniach – normalne zjawisko, kiedy asfalt wciąż jest chłodny – zespoły nie zgłaszały żadnych anomalii.

Paru młodych kierowców zdobyło dzięki testom w Barcelonie cenne doświadczenia. Rio Haryanto z Indonezji oraz 19-letni Meksykanin Alfonso Celis zaliczyli sporo kilometrów w kokpitach samochodów Manor i Force India.

Teraz zespoły i opony rozpoczynają zasłużony weekend przerwy, po czym wracają do pracy. Kolejna sesja na torze w Montmeló rusza w najbliższy wtorek i potrwa kolejne cztery dni. Przygotowania przed sezonem 2016 zakończą się w piątek, 4 marca. Wtedy zespoły wrócą do fabryk i rozpoczną ostatnie przygotowania przed wylotem do Australii.

Hiszpania przywitała teraz Formułę 1 wiosenną atmosferą: bez deszczu, z długimi bezchmurnymi dniami i ciepłą temperaturą. Odpoczynek od zimy o tak wczesnej porze roku jest odświeżający, a za mniej niż miesiąc Formuła 1 poczuje już późne, australijskie lato. Można powiedzieć, że będzie to gorące wyzwanie, ale Formuła 1 w swoim 67. sezonie jest na to gotowa – tak samo jak Pirelli.

Posted Under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *